„`html
Protesty przeciwko rządzącym w Gruzji
W Gruzji odbywają się masowe demonstracje przeciwko rządzącej partii „Gruzińskie Marzenie”. Zamieszki zostały spowodowane decyzją o zawieszeniu negocjacji dotyczących integracji z Unią Europejską do 2028 roku. W trakcie manifestacji aresztowano 402 osoby, jak podał wiceszef Ministerstwa Spraw Wewnętrznych Aleksandr Darachwelidze.
Reakcje społeczeństwa
Nugzar Kokhreidze, gruziński działacz społeczny uczestniczący w protestach w Kutaisi, wypowiedział się na temat nastrojów manifestantów oraz ich postulatów. Społeczeństwo jest zaniepokojone rosnącą falą represji i propagandy. Sytuacja w kraju staje się coraz bardziej napięta.
Nastroje społeczne
Decyzja o zawieszeniu procesu integracji z UE wywołała ogromne oburzenie i stała się katalizatorem dla protestów. Wcześniejsze wybory, które wzbudziły wątpliwości co do swojej uczciwości, również przyczyniły się do nasilenia niezadowolenia. Kutaisi, jedno z miast centralnych dla protestów, jest świadkiem bezprecedensowej mobilizacji mieszkańców.
Główne żądania protestujących
- Uwolnienie niesłusznie aresztowanych podczas protestów.
- Przeprowadzenie nowych wyborów parlamentarnych z dymisją kluczowych ministrów i depolityzacją policji.
Postulaty te jasno wskazują na brak zaufania społeczeństwa do obecnych władz i chęć rzeczywistych zmian. W protestach uczestniczą osoby z różnych grup społecznych, co pokazuje szerokie poparcie dla zmian.
Reakcja władzy i wpływy rosyjskie
Rząd gruziński jest oskarżany o realizację polityki korzystnej dla Rosji, co przeczy europejskim aspiracjom kraju. Wielu obserwatorów zauważa, że napięcia w Gruzji są celowo podsycane, aby odciągnąć uwagę międzynarodową od innych problemów w regionie.
Demonstranci odmawiają pogodzenia się z obecną polityką władz, a celem ich protestów jest utrzymanie Gruzji na europejskiej drodze rozwoju. Obawiają się, że brak integracji z Europą narazi kraj na wpływy rosyjskie.
Mimo napięć, w ostatnich dniach nie doszło do bezpośrednich starć między policją a protestującymi, co jest bardziej wynikiem wewnętrznych problemów w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych niż świadomym działaniem. Władze starają się przedstawiać protestujących jako stronę agresywną, co nie znajduje potwierdzenia w rzeczywistości.